niedziela, 21 lipca 2013

Ryga - reminiscencje


Porządki robę w zdjęciach z podróży. Wiele razy obiecałam samej sobie, że się za to zabiorę, po czym odkładałam to na później. Tym razem może się uda, w końcu niedługo ma zjawić się Ola, nie mogę zasypać jej tymi tysiącami nieposegregowanych fotek :)
 
Po Nadbałtykach jeździłam w zeszłym roku we wrześniu. Okazały się świetnym i mało jeszcze eksplorowanym kierunkiem. Moim sercem zawładnęła Estonia, ale Litwa i Łotwa też są warte polecenia.
 
Ryga jest pięknym miastem, które po przytulnym, swojskim Wilnie, zadziwia rozmachem. Miasto jest secesyjne, ale nie brakuje starych, kupieckich kamienic, baszt, wąskich uliczek. Warto tu patrzeć nie tylko pod nogi, ale również na dachy. Zawsze może okazać się, że przycupnął tam ktoś, kto ponad głowami przechodniów postanowił oddać się lekturze. To miasto szczegółów, bliskich kadrów. Wciąż jednak można tu trafić na miejsca, które przenoszą nas w lata 70-te ubiegłego wieku. Ale o tym w oddzielnym wpisie. Klimatem Ryga trochę przypomina Gdańsk. Nic dziwnego, w końcu Hanza. Zresztą, zobaczcie sami.
 
 





















 
 
 

piątek, 19 lipca 2013

Agrigento

Zdjęć będzie niewiele. Upał rzucił mi się tam na mózg, ciało i co tam jeszcze. Po wyjściu z ruin przypominałam pomodoro siciliano i kolejny dzień spędziłam na plaży. Nie robiąc ani jednego zdjęcia! Zaczynam mieć taka teorię, że im bardziej się wyluzowuję i odpoczywam, tym mniej zdjęć robię. Ale może jest ona błędna. Nie wiem, sprawdzę przy kolejnym pobycie na Sycylii.
 
Tymczasem, niech mnie ktoś kopnie w tyłek, bo zamiast pracować nad opinią, w necie siedzę.

 








 

czwartek, 18 lipca 2013

Palermo

Miasto kontrastów. Pięknych budynków, brudnych ulic, walących się domów, łuszczącej farby, kościołów, pysznego espresso, znakomitych restauracji, sycylijskich uwodzicieli, ekskluzywnych butików. Wszystkiego w nim za dużo, śmieci walają się tonami, dzielnicy arabskiej bliżej do Marrakeszu niż do Europy ( to akurat nie powinno dziwić ), bywa trochę groźne, ale jakieś takie swojskie. Nie rzuca na kolana przy pierwszym kontakcie, po pewnym czasie nieco męczy, ale zapomnieć o sobie nie pozwala.
 
 
















 
 
 

środa, 17 lipca 2013

Erice

Blog zaniedbany strasznie na rzecz pisania, ale ostatnio obiecałam sobie solennie, że jednak go odkurzę i wstawię zdjęcia z ostatnich ( i nie tylko ) wojaży. Przecież ja tu nawet nie wkleiłam ani jednej fotki z bajkowego Tallina, czy z secesyjnej Rygi. A już niedługo rok minie od wyjazdu!
 
Dziś strzały z Erice, królującego na wzgórzu niedaleko Trapani. Urokliwego, małego miasteczka z przepiękną, krętą drogą dojazdową :)