Czasem są chwile, że chciałby do niej zadzwonić, bierze telefon, obraca w rękach, przygląda się, wyświetla jej numer. Trwa chwilę w zawieszeniu, głośno wzdycha i odkłada aprat. Albo rano, przy przeglądaniu papierów służbowych, spogląda na zrobione przez nią zdjęcie i ma ochotę rzucić wszystko, wsiąść w auto i po prostu pojechać. Ale żeby nie trzeba było wracać. Wie, że to niemożliwe, więc tylko patrzy na ośnieżone bulwary nad rzeką i stara się zapomnieć o tych kilku wspólnych spacerach. W szufladzie ma kartkę od niej, taką słoneczną, ciepłą. Jak ona.
Są tygodnie, że o nim nie pamięta. A później jedna chwila, coś nieuchwytnego, jakieś drgnienie przypomina, że tak bardzo go brakuje. Bierze wtedy krople na serce i tabletki na spanie. Jakoś żyje dalej. Nie zawsze jej się chce, ale się stara. Uczy się nie czekać.
W dużym mieście, w pięknym domu z ogrodem - oni. Młodzi, niezbyt piękni, kiedyś szczęśliwi. On wiecznie zapracowany, wciąż nieobecny, ona maskująca cienie pod oczami i opuchnięte powieki ekskluzywnymi kremami "z górnej półki". Designerskie wnętrze, dwa samochody, pełne konto, brak miłości.
Albo tak: ona, on i jej przyjaciólka. Banalne? Ona chce mieć dziecko, on nie. Żyją więc jego wizją życia. W końcu on zmienia zdanie, ale wtedy okazuje się, że ona nie może zajść w ciążę. On odchodzi. Z przyjaciółką żony. Przecież usprawiedliwia go fakt, że właśnie zostanie ojcem. Najlepszym.
Chociaż zdarza się, że on zostaje. Cierpią wszyscy. Po jakimś czasie się układa. Ot, codzienność. Mały domek, praca, dzieci. Miło, letnio, bezpiecznie.
Bywa i tak, że jest piątka dzieci, mąż pije, żona nie pracuje i ciągle narzeka. On twierdzi, że już nie może słuchać tego wiecznego marudzenia, więc idzie z kolegami na wódkę. Ona wypłakuje się koleżankom, dzieciom, rodzicom. W niedzielę zgodnie idą do kościoła. On jej czasem przyłoży, ale przecież nie jest taki zły, każdy chłop musi czasem uderzyć i się napić. Po pijaku powoduje wypadek, trafia do więzienia. Ona szybko znajduje innego mężczyznę. Lepszego. Też wypije i czasem uderzy, ale przynajmniej ma kto o dom zadbać. On dowiaduje się o zdradzie żony i chce odebrać sobie życie. Przecież był dobrym mężem. I ojcem.
Może być jeszcze inaczej. Życie jak w bajce, dobre studia, świetna praca, kochający mąż, śliczne dziecko, plany na przyszłość i nagle diagnoza. Jak z tym żyć? I jak długo?
Bywa i tak, że jest piątka dzieci, mąż pije, żona nie pracuje i ciągle narzeka. On twierdzi, że już nie może słuchać tego wiecznego marudzenia, więc idzie z kolegami na wódkę. Ona wypłakuje się koleżankom, dzieciom, rodzicom. W niedzielę zgodnie idą do kościoła. On jej czasem przyłoży, ale przecież nie jest taki zły, każdy chłop musi czasem uderzyć i się napić. Po pijaku powoduje wypadek, trafia do więzienia. Ona szybko znajduje innego mężczyznę. Lepszego. Też wypije i czasem uderzy, ale przynajmniej ma kto o dom zadbać. On dowiaduje się o zdradzie żony i chce odebrać sobie życie. Przecież był dobrym mężem. I ojcem.
Może być jeszcze inaczej. Życie jak w bajce, dobre studia, świetna praca, kochający mąż, śliczne dziecko, plany na przyszłość i nagle diagnoza. Jak z tym żyć? I jak długo?
Życie. Zbyt duży temat, by się z nim zmierzyć. A jednak to robię. Codziennie. Wysłuchuję różnych historii, nasiąkam nimi, krążą w mojej głowie, sączą się w snach, czasem mam wrażenie, że prawie namacalnie ocierają się o moje życie. Bywa, że jest ich tak dużo, że wylewają się na zewnątrz.
Ludzie płacą mi za słuchanie. Lubię swoją pracę, ale w takim dniu jak dzisiejszy zastanawiam się czy to dar od losu czy przekleństwo?
Żeby nie zwariować upiekłam ciastka. Cynamonowe.
Ludzie płacą mi za słuchanie. Lubię swoją pracę, ale w takim dniu jak dzisiejszy zastanawiam się czy to dar od losu czy przekleństwo?
Żeby nie zwariować upiekłam ciastka. Cynamonowe.









